post nie życzył sobie kontaktu ze stroną główną salonu24
######################################## copyleft
###################################################
konferencja prasowa szefa portalu (fragmenty)
...wziął pomysł na portal balon24.pl?
Zauważyliśmy modę na prowadzenie przez dziennikarzy prywatnych blogów, w których mogą pisać, co im się podoba, bez zatwierdzania przez redakcję, bez czekania na druk itd. Wystarczyło tę modę trochę nadąć, no i – sukces.Poza profesjonalnymi publicystami w balonie24 zakładać mogą blogi także amatorzy. Czy nie prowadzi to do kłopotów i konfliktów?
Ktoś musi generować ruch na stronach portalu, prawda? Chcemy zarabiać na reklamach i ruch jest nam potrzebny. „Blogi czerwone” [prowadzone przez zaproszonych dziennikarzy i publicystów – przyp.red.] przyciągają czytelników znanymi nazwiskami. Ale prawdziwy magnes to możliwość podyskutowania z tymi znanymi, interakcja. „Niebiescy” [amatorzy – przyp.red.] czytają „czerwonych” i siebie nawzajem, zostawiają komentarze, zakładają nowe blogi. Wszyscy są zadowoleni.Czyżby? Ostatnio zbanowaliście czerwonego blogera P. To chyba pierwszy taki przypadek?
Właściwie tak. Z P. była umowa, której nie dotrzymał. Świetny facet, o słusznych poglądach, ale wzbudzał za wiele kontrowersji. Owszem, po chamsku obraził dziennikarza L., ale L. nie ma żadnego zaplecza, no i poczciwy człowiek, więc gdy P. obiecał poprawę, daliśmy mu maksymalnie preferencyjne warunki. Robił swoje, atakował ekspozyturę Agory, piętnował wszystko na lewo od Pinocheta, czyli maksymalnie, można powiedzieć, piętnował, bronił Kościoła itd. Byliśmy zadowoleni. Ale się rozhulał i zaczął atakować nie tylko ekspozyturę Axela – to nic złego, nie ma co się pieścić z konkurencją – lecz także poszczególnych dziennikarzy. To zżyte środowisko, nie mogliśmy na to pozwolić.Podobno powodem było obrażanie komentatorów i innych blogerów, czy to prawda, że P. „rzucał k...mi”?
To nam nie przeszkadza. Licencję na „rzucanie k...mi” nie jest u nas zbyt trudno uzyskać. Wódeczka i smaczne mięso przy ognisku, słuszne poglądy, przyciąganie czytelników i – proszę bardzo [śmieje się], rzucajcie sobie na zdrowie. Nie, baliśmy się, że z powodu zachowania P. zaczną odchodzić inni „czerwoni”. A to byłoby fatalne dla balonu24.A nie boicie się odchodzenia „niebieskich”?
Skądże. Jedni odejdą, przyjdą następni. Chętnych do bycia zrobionym w balona24 [śmiech] nie brakuje.Niektórzy „niebiescy” bardzo ostro was krytykują. Podobno nie tylko z lewej, ale i z prawej strony.
Tak? Nie wiem, rzadko czytam. Brak czasu. Od czytania to mam personel.Wróćmy do „czerwonych”. Sporo już ich przewinęło się przez balon24. Popisali trochę i odchodzili. Sam pan mówił, że odchodzenie „czerwonych” jest pewnym problemem. Skąd taka duża rotacja?
To pozory. Rotacja jest głównie wśród tych „czerwonych”, których udało się przyciągnąć do balonu24 jako „mięsko na gorąco”. Ideowy trzon kolegów trzyma się, na szczęście, twardo. Szkoda tylko, że z P. tak wyszło.„Mięsko na gorąco”? Co to znaczy?
Nasi „niebiescy” potrzebują rozrywki. A w mięsko można się wgryźć... [śmieje się]. Nie, nie, tak tylko żartowałem. Następne pyta—
————————————————
polecam przy okazji post Arystoteles2: I am not dead (yet)

... widzę, jak siedzi w domu,u Bronisława W., paląc "guluaza". I się śmieje, z ideowców, czyli pisiaków....
Pozdrawiam
przekonujące.
Pozdrówka.
I ten BALON! Ze tez nikt na to wczesniej nie wpadl. Jedna literka, a jaki efekt! :)
nakluwasz. nakluwasz. wytrwale.
i?
a że to kpina wysoka, to istnieje groźba, że referenckie plemię uzna, że atakujesz agresywnie i ad personam, że im przeszkadzasz i trzeba Cię pęknąć
jest chyba większą obelgą niż przyrównanie samuraja do portowej dziwki:)
Ale może da się to jeszcze załagodzić? Balon24 jest jak brzytwa, fakt - ale przez to zbyt niebezpieczny. Jak pole minowe. Na Twoim miejscu wrzuciłbym na jego miejsce jakąś aluzję - np. Zeppelin24 albo Apollo24.
Wszyscy i tak będą wiedzieli, o co Ci chodzi, ale może referent się nie połapie...?
Doprawdy, muszę się z całej siły powstrzymywać, żeby nie wygarnąć niektórym: "odp...cie się od referenta, to człowiek ho^w kultury!"
Nie bardzo też rozumiem te aluzje do zbanowania mnie [?], przecież każdy widzi gołym okiem, że tekst wyżej to tylko fikcja literacka, nieprawdaż?
PS W tekście jest też literacka zagadka na przystępnym ;) poziomie.
fikcja literacka fikcja literacka, ale regulamin salonu musi byc po stronie referenta! lepiej sie, liderze grupy, przygotuj na nieuchronne.
"Że galon myśleliśmy, a okazalo się, że balon"
z dedykacją od Terry (Ferdinanda) Jonesa - jednego z czternastu utalentowanych braci von Zeppelin.
http://www.youtube.com/watch?v=EQyrd1BwusQ
zagladalem do blogu PP. Chlop mial odwage poruszac drazliwe tematy. Najczesciej nie zgadzalem sie z jego konkluzjami a ktorego jezyk napuszony i obrazliwy odrzucal mnie na dni.
Mam jednak mieszane uczucia czytajac powyzszy tekst. Jak mozna potepiac PP a jednoczesnie byc czescia "Nudza y Brzydza" z kolega Quasim. Czyz autorowi nie jest znana przypowiesc o belce i zdzble?
A sa tekst jak zwykle dobry. Formalnie rzecz jasna.:)
Uklony
Formalnie-formalnie, Twój zarzut jest bezpodstawny, bo nie należę do ścisłej redakcji NyB, o czym możesz się przekonać naocznie pod adresem http://idiotsynkrazja.salon24.pl
Formalnie-merytorycznie odpowiem w punktach:
1. Powyższa "fikcja literacka" nie potępia "blogera P.", raczej w niekorzystnym świetle stawia szefostwo portalu *balon24.pl*.
2. Teksty p. Paliwody bywały *nieetyczne*, *rażąco przekraczające normę zachowań sieciowych*, *głupie*, najczęściej zaś – były mieszanką wszystkich trzech elementów. Z tym, co zostawało z tych tekstów po odrzuceniu powyższych składników, *i tak się nie zgadzałem*. Nie jest natomiast prawdą, że "potępiam PP" (w jakimś sensie "potępiania" osoby); z pewnością nie mam do autora takich tekstów (a niektóre z nich *rzeczywiście* potępiam) za grosz szacunku, jednak brak szacunku to nie to samo, co potępianie.
3. Jaki by nie był mój stosunek do Quasiego (czy do jego tekstów), nie zmieni on zawartości punktu 2. Ale rozumiem, że chciałeś zarzucić mi hipokryzję, rodzaj "podwójnej miary ocen".
4. Dlatego informuję, że istotnie, miewam do Quasiego pretensję w punkcie "przekraczanie norm zachowań sieciowych" (innymi słowy, nie zawsze podoba mi się jego retoryka); po raz pierwszy jasnym tekstem zwracałem mu na to uwagę w kwietniu 2007, na [skasowanym już niestety] blogu *anewak*. W niektórych sprawach merytorycznie nie zgadzam się z Quasim (ale to chyba normalne). Gdy przeprowadzisz remanent (zestawienie moich zarzutów do Quasiego z moimi zarzutami do Paliwody), zobaczysz, że sporo brakuje do symetrii. A więc zarzut hipokryzji uważam za oddalony.
A poza tym, w sprawie salonu24 i Paliwody, polecam swój komentarz z poprzedniego "lekturnika" [http://nameste.byethost4.com/74951,index.html#comment_1129361] i komentarze okoliczne.
przepraszam za przypisywanie Ci czlonkostwa w NyB. Ntomiast cieszy mnie stanowczosc z jaka odciales sie od domniemanej asocjacji.
Mysle ze nie ma miedzy nami roznicy co do PP.
A co do (B)alonu24 to ten jako zjawisko mnie nie interesuje, a tym bardziej ludzie nim zarzadzajacy. interesuja mnie natomiast piszacy i ich poglady. Stad satyra na S(B)alon24 nie wywolala zadnej reakcji, natomiast slowa o PP tak.
Tak wiec niespodziewanie zgadzam sie z Toba.
Uklony
Chyba już Ci kiedyś zwracałem uwagę na pochopność? ;)
Terminy takie jak "złożyć samokrytykę", "odciąć się zdecydowanie", "woda na młyn", "określone kręgi" itp. kojarzą mi się jak najgorzej, z PRL-owską nowomową, z językiem załganym, użytym przez Orwella i analizowanym przez Klemperera. Z pewną przykrością widzę, że próbujesz mnie włożyć w (domyślny) wniosek, przez sprowadzenie do przesłanki (to taka metafora lingwistyczno-logiczna), przy użyciu takich właśnie zwrotów.
Nie mam żadnego powodu, żeby "odcinać się" (i to jeszcze "stanowczo") od *Twoich* asocjacji, nadal będziesz musiał sobie z nimi radzić sam ;).
Na Twoją formalną uwagę odpowiedziałem najzwyczajniejszym w świecie sprostowaniem. Dwojakim. Ale nie oznacza ono, że możesz mnie "wkładać" w taki "domyślny wniosek", że przestał mi się merytorycznie podobać blog "Nudzą y Brzydzą" i co tam jeszcze wydaje Ci się, że można doimputować ;).
Może mi się czasem (a nawet: często) nie podobać słownictwo Quasiego, ale po jego odrzuceniu i tak pozostaje budzący szacunek zbiór tekstów i *merytorycznych* polemik, w których Quasi jakże często obnaża miałkość merytoryczną adwersarzy (którym, również często, nie pozostaje nic innego, jak podeprzeć się sarkaniem na stylistykę).
Nie wiem, czy będzie nam jeszcze dana jakaś przyszłość ;o), ale upraszam: na przyszłość pisz konkretnie, jasnym tekstem, unikając terminów rodem z totalizującej nowomowy.
Płacze dziewczynka
Balon uciekł jej
Ludzie mówią nie płacz
A balonik hen
Płacze dziewczyna
Chłopca trzeba jej
Ludzie mówią "nie płacz"
A balonik hen
Płacze kobieta
Mąż porzucił ją
Ludzie pocieszają
A balonik hen
Płacze staruszka
Matko dosyć łez
A balonik wrócił
I niebieski jest
pierwszy akapit byl zartem - przyznaje nie najlepszym - a kwestionowane zwroty uzylem z premedytacja. Przylapany czerwienie sie i poce.
Przyrzekam poprawe.
Co do Quasiego to pozostanmy przy swoich opiniach.
Uklony
No i wrocilam (bo nameste wcale nie spadl).
Kto mianowicie /jeszcze/ doceni te finezje tej (bardzo ostrej) formy (bardzo ostrego) przekazu, wyrazajace (bardzo ostry) osad [osond]?
Poza tym dzieki Quasi odkrylam program Zatero do Firefoxa, i cwiczac usilnie gdzies musialam to zarekomendowac, niech bedzie mi wybaczone, ze robie to wlasnie tu.
Wywiad oczywiscie genialny, o czym swiadczy, ze nikt 'nie zaprzeczyl jednoznacznie'.
Mysle, ze w ogole fraza:
'nie zaprzeczyl jednoznacznie'
przejdzie do historii Balonu24 i... dziennikarstwa :-).
Być może (w sprawie spadania) się spada, tyle że długo się leci i jeszcze nie rozległo się "bum" ;).
W każdym razie – w towarzystwie milej :)
Masz rację, zwracając uwagę na ważkość frazy "nie zaprzeczył jednoznacznie" (jednak raczej dla *balonu*, z dziennikarstwem ma to niewiele wspólnego).
Ale każdemu zdarza się popełnić błąd. Na przykład, Wojciech Sadurski zapomniał dodać znak zapytania tutaj:
"1. Nie rozumiem, dlaczego standardy rzetelnosci w blogu (zwlaszcza, gdy zarzuca sie konkretnej osobie dzialanie nieetyczne) maja byc nizsze niz w artykule gazetowym - informacyjnym czy jakimkolwiek innym."
[http://satyra.republikanska.salon24.pl/77776,index.html#comment_1142695]
wobec czego Janke uznał, że odpowiedź się nie należy, choć pojawił się jeszcze w wątku, informując Chevaliera, iż "może sie tak spierać bez końca". Zdesperowany Sadurski przekleił swoją opinię na blog IJ i tym razem doczekał się odpowiedzi:
"Formuła blogu jest inna - tu można snuć przypuszczenia i napisac to w lżejzej formie niż tekscie informacyjnym. Natomiasat rzetelność (nawet co do przypuszczeń i analiz) oczywiście obowiązuje taka sama. Ale w moim przekonaniu - dochowałem jej. Zrelacjonowałem rozmowę z BW z AL i napisałem dlaczego to jest prawdopodbne. Podaj mi prosze inny możliwy powód."
[http://jankepost.salon24.pl/77764,index.html#comment_1142828]
Zwracam uwagę na "rzetelność wobec przypuszczeń". Oto teoretyczne zaplecze dla "nie zaprzeczył jednoznacznie"; skoro "nie zaprzeczył jednoznacznie", to *rzetelnie* jest przypuścić, że tym samym *potwierdził*.
Sadurskiego (bodaj) poraziło ;) [http://jankepost.salon24.pl/77764,index.html#comment_1143108]
Polecam też http://mrw.blox.pl/2008/06/Panie-Igorze-To-nie-Michnik-to-ja.html
Przynajmniej jest śmiesznie.
Aha, chyba Zotero?
Oczywiscie Zotero.
Rzetelnosc snucia przypuszczen, ze niezaprzeczone jednoznacznie idzie w parze z lekkoscia felietonu w kwestii rzucania ciezkich oskarzen, choc to nie tekst informacyjny, czyni bardzo prawdopodobnym (ale nie że to jest faktem), ze Janke juz kompletnie sie zatracil. Piszac na przyklad:
"To jest post, co lżejszego i mniej formalnego niż feliteton. I napisałem to, bo uważam, że sa do tego powazne podstawy. I że sprawa jest oburzajaca."
Dodam [ja lejda], ze te powazne podstawy oburzajacej sprawy podanej w formie lzejszej niz nawet felieton, to wizja Wildsteina, zrelacjonowana Igorowi J.
Po prostu mniut! :-)
(Naprawde wymysliles ten wywiad sam?)
nie wiedziałem...
felitetony...
@lejda
"(Naprawde wymysliles ten wywiad sam?)"
Jaki wywiad? Masz na myśli konferencje prasową szefa *balonu24.pl*, z którego relację cytuję? ;)
@wartburg
Pojęcia nie mam, *co* to jest (są nadto przesłanki, że Janke też nie ma pojęcia, w jakim gatunku robi ;p)
:-)
z całym szacunkiem dla otrutego przez Moskali wieszcza (co wykryło właśnie śledztwo "Wprost"), który był napisał: "felitetonistów było wielu", lecz żaden "nie odważył się puścić pary przy I. Janke... lu"